10 najlepszych adaptacji książek Stephena Kinga

Miejsce 10 – Martwa strefa

martwa strefa

„Martwa strefa” to ulubiona książka samego Króla, mocno podkreśla tam swoje zamiłowanie do egzotyzowania powszedniości i myślenia kontrfaktycznego. Film przedstawia nauczyciela, który w wyniku wypadku zapada w śpiączkę, po przebudzenie odkrywa w sobie dar przewidywania przyszłości oraz czytania w myślach. Dobra adaptacja, książkę polecamy jednak zdecydowanie mocniej.

Miejsce 9 – Stań przy mnie

stan przy mnie

Stephen King pozostawił w amerykańskim kinie swój własny ślad, brawurowe filmy grozy i chwytające za serca historie o wolności i sprawiedliwości. Ten film jest jednak najbardziej nietypowy. Czwórka chłopców wyrusza w podróż, by odnaleźć ciało zaginionego chłopca. Droga, która czeka przed nimi nie jest jednak, jak tu często u Kinga bywa, najeżona najbardziej wyszukanym niebezpieczeństwem.

Oglądając ten film, ma się ochotę znów stać się dzieckiem. Przygody, które przytrafiają się chłopcom są tak życiowo prawdopodobne, a ich uczucia autentyczne, że szybko się z nimi identyfikujemy i przypominamy sobie smak dzieciństwa. Piękny klimat!

Miejsce 8 – Uczeń szatana

uczeń szatana

Jeśli ktoś chce zobaczyć jak Ian McKellen’a (znany wszystkim jako Gandalf) wciela się w czarny charakter, a ściślej rzecz ujmując nazistę, niech koniecznie sięgnie po ten film. Warto zobaczyć go dla samego aktora. McKellan posługując się oszczędnymi środkami aktorskimi tworzy postać, która samym spojrzeniem potrafi zmrozić.

W filmie, który zahacza o temat holocaustu łatwo jest emocjonalnie przeszarżować. Twórcom „Uczeń szatana” udało się jednak nie „przeholować” problemu i zrobili film nie o okrutnościach holocaustu, ale o tym, że zło potrafi fascynować. Relacja uczeń – szatan ilustruje tu narodziny zła i mroczną stronę natury ludzkiej, tym którzy wolą zobaczyć to dobitniej i w bardziej jaskrawych barwach, polecamy najpierw przeczytać opowiadanie.

Miejsce 7 – Christine

christine

Christine zawróci w głowie głównego bohatera (od razu wyjaśniamy, że Christine to nie dziewczyna, ale samochód). Posiada nadprzyrodzone siły i całkowicie opęta nimi swojego właściciela. Jakkolwiek kiczowato może to brzmieć, film wart jest uwagi. Nieco już leciwy (ścieżka dźwiękowa bardziej tu bawi, niż buduje napięcie), ale niebanalny pomysł sprawia, że film wciąż jest osobliwością. Warto wspomnieć, że fabuła tak zainteresowała wytwórnię, że postanowili wprowadzić film do produkcji zanim jeszcze wydano książkę.

Miejsce 6 – Carrie

carrie

Zaczyna się błogo. W tle rozbrzmiewają łagodne dźwięki fletu, a po ekranie przesuwają się nagie, dziewicze ciała. Ten sielankowy klimat przerywa widok krwi menstruacyjnej spływającej po nogach jednej z dziewczyn. Od tej pory historia zaczyna robić się naprawdę krwawa…

Zanim film trafi na zawsze do lamusa (bo remake w tym roku miał swoją premierę), zachęcamy do zobaczenia tej najbardziej brawurowej adaptacji książki Stephena Kinga.

Miejsce 5 – Dolores

dolores

Postacią pierwszoplanową jest Dolores, kobieta doświadczona przez życie, do tego dorzucono jeszcze wiedźmowatą pracodawczyni, męża łajdaka, zbuntowaną córka i morderstwo… wydawałoby się, że typowe składniki wielu filmowych receptur. Kryminał? Thriller? W pewnym stopniu tak, ale przede wszystkim jest to wnikliwie nakreślona panorama dramatyczności ludzkiego losu, osamotnienia i osaczenia.

Film dla tych, którzy lubią mroczne tajemnice. W tym przypadku osiągnięcie najwyższego stopnia wtajemniczenia wywoła wzruszenie.

Miejsce 4 – Lśnienie

lsnienie

Wbrew niezadowoleniu Stephena Kinga adaptacja „Lśnienie” okazała się hitem. Kubrick zrobił film, który zadowolił mainstreamową publiczność i wymagających krytyków. Niestety Król pozostał niepocieszony i zrobił własna wersję „Lśnienia”. Tych, którzy chcą zobaczyć wierniejszą ekranizację kierujemy więc do nowszej wersji w reżyserii Micka Garissa.

„Lśnienie” w reżyserii Kubricka obroniło się znakomicie i zostało uznane za horror wzorcowy. Wszystko utrzymane w makabrycznej stylistyce, puste pomieszczenia, spustoszone korytarze zionące skrywanymi okrucieństwami, duch grozy unosi się niemal nad wszystkim. Doskonale dopracowany film pod względem wizualnym i fabularnym.

Miejsce 3 – Misery

misery

King z maestrią konstruuje nastrój grozy w swoich książkach. Wie, co chwyta czytelników za trzewia. Wie, że więcej grozy zbudzi sympatyczna pani opętana obsesyjną pasją niż zimnokrwista przestępczyni (choć sympatyczna wydaję się być krótko, mówiąc szczerze to babsztyl o słoniowatych pośladkach, tłustych włosach i przeszywającym spojrzeniu). Tym razem więc, pisarz lokuje swojego bohatera – również pisarza, w przytulnym domu fanki. Uroczy domek po pewnym czasie okazuje się jednak salą tortur.

Jest to prawdziwa gratka dla miłośników ekranizacji prozy Kinga. Reżyser zwracając uwagę na psychologię postaci i nie rozbijając przy tym formuły thrillera daje nam adaptację doskonałą.

Miejsce 2 – Zielona mila

zielona mila

Wydarzeniem, wokół którego ogniskuje się akcja jest skazanie na śmierć czarnoskórego mężczyznę posiadającego cudowną zdolność uzdrawiania. Strażnik więzienny (Tom Hanks) doświadczając cudu na własnym ciele zaczyna wierzyć, że więzień został niesłusznie oskarżony o gwałt i zabójstwo dwóch dziewczynek. Tak brzmi początek historii, która od lat znajduję się na listach najlepszych filmów wszech czasów.

W tym trwającym trzy godziny filmie, każde drobne zdarzenie ma wagę dramaturgiczną. Reżyser z lekkością operuje językiem filmowym i subtelnie osadza bohaterów w rzeczywistości więziennej. Można pokusić się o stwierdzenie, że ekranizacja przerasta swój literacki pierwowzór.

Miejsce 1 – Skazani na Shawshank

skazani na shawshank

90 decybeli, drgający snop światła z projektora rozpraszający ciemność, fotel na środku rzędu, najlepiej znajdujący się w odległości 2/3 sali od ekranu (według teoretyków kina to najbardziej optymalne miejsce na sali kinowej, które maksymalizuje „hipnotyczne” postrzeganie filmu). Film „Skazani na Shawshank” nie porwał serc w wyżej opisanych okolicznościach, ale w momencie, gdy pojawił się na kasetach VHS. Komu więc zawdzięcza swoją siłę rażenia?

Film wspiął się na szczyty kina dzięki doskonałej reżyserii. Literacka wersja to solidnie napisana historia, natomiast film to osiągnięcie bezsporne, arcydzieło!

moonglasses

Liczba komentarzy: 8

  • Mnie „Skazani na Shawshank” jakoś nie porwali. Dobry film, może nawet bardzo dobry, lecz jakoś ta cała historia wydała mi się zbyt naiwna. Traktuję ją bardziej jako taką przypowieść niż historię realistyczną, bo jednak inaczej trudno byłoby mi przełknąć ten dziwny motyw z tunelem i kanalizacją. Adaptacja jednak dobra. Zastrzeżenia mam bardziej do samej historii wymyślonej przez Kinga. ;)
  • Tak mi się przypomniało, iż Nostalgia Critic zawsze śmieje się z Kinga i jego dośc standardowych motywów obecnych niemal w każdym jego dziele. Takie najczęstsze to : akcja dzieje się w Main, jest jakiś pisarz i alkoholik (a najlepiej w jednej osobie), dziecko, psychopata (ten wystepuje często w roli oprawcy dziecka – np. jako rodzic, ale może byc tez np. bankierem, najlepiej przedstawicielem jakiejś władzy – rodzicielskiej, militarmnej, policyjnej, który zagraża naszemu bohaterowi), wątek nadprzyrodzony no i do tego jakieś mocno uproszczone rozwiązanie na koniec. :) To widać nawet po, moim zdaniem, najlepszych jego ekranizacjach: Carrie, Misery, Skazani.. i Lśnienie (Kubrick naprawdę zrobił niesamowity film biorac pod uwage jaki miał materiał wyjściowy, szczególnie jesli porówna się z wersją serialową którą King nadzorował …:(((( ) ale jeszcze lepiej po tych słabszych (Pamiętacie horror „It”? W którym twórcy straszą Timem Carrym i stadem… baloników :D) CO do ZIelonej Mili – dla mnie ten film jest strasznie kiczowaty. Próbuje wmawiać że jest czymś więcej ale cała ta historia to taki wyciskacz łez w stylu Paulo Cohello :) Ale to moje zdanie.
  • Jeśli chodzi o schematy w ksiazkach Kinga to moim zdaniem wynikaja one z tego, ze King w kazdej ksiazce zawiera czastke siebie, opisuje swiat, ktory dobrze zna i choc wiele motywow jest do siebie podobnych, to moim zdaniem kazda historia ma swoj osobisty potencjal. Przeczytaj sobie „bastion”, ktory wylamuje się z tych schematow, (epicka ksiazka!) Jeśli chodzi o Zielona Mile to coehllizmow tam zbyt wielu nie znalazlam, a moja ulubiona ekranizacja na zawsze pozostanie Misery i dodam, ze czekam na ekranizacje „Dallas…”
  • rzuć gumę? matko…
  • Co do „Skazanych na Shawszhank” – pełna zgoda, ale nigdy nie byłem w stanie zrozumieć powszechnych dość zachwytów nad „Zieloną milą”, zrobioną zresztą chyba przez ten sam zestaw twórców. Adaptacja książki bardzo, wręcz niewolniczo wierna, ale film – jak dla mnie – zupełnie przeciętny, nie wciska w fotel, ani z niego nie zrzuca. Obejrzałem raz, powtórzyć nigdy nie miałem ochoty. Podczas gdy „Shawshank” oglądam za każdym razem, gdy pojawia się w TV. I jest to film, który z definicji trzeba obejrzeć co najmniej dwa razy – pierwszy dla suspensu, a drugi, żeby się przekonać, jak wiele istotnych detali się przeoczyło za pierwszym razem.
  • Jestem zaczarowana każdym z tych filmów. Może jestem nieoryginalna, ale według mnie każdy z tych filmów jest inny. King jest rzeczywiście Królem horroru ;)
  • Ha;h&ah#8230aJune, you’ve probably got that pretty close to the mark, lol! He did say when I had it all put together and led him excitedly into the room for show & tell, “Wow…I didn’t know you had so much…” ;D He forgets that I worked at Michaels for almost 5 years and I knew how to find the best deals, lol.
Jaki jest Waszym zdaniem najlepszy film, który rozgrywa się w jednym pomieszczeniu?