Diabeł w filmie – 4 filmy, które trzeba zobaczyć

Ten tekst ma na celu pokazać, jak zmieniał się obraz diabła w filmie. Zestawienie filmów nie należy może do najoryginalniejszego, ale artykuł zdecydowanie nie aspiruje do miana takiego. Wydaje mi się, że jeśli piszemy o popkulturze i mainstreamie, to należy szukać materiałów u źródła. Z tego powodu wyboru dokonałem spośród powszechnie znanych filmów.

Religia od zawsze miała u ludzi spore powodzenie. Od czasów najbardziej pierwotnych plemion nigdy nie brakowało bóstw, które czczono. Rozwój cywilizacji przyniósł takie zjawiska, jak ateizm; pomimo tego, niewierzących na świecie nadal jest o wiele mniej, niż wierzących. Czego dotyczą wierzenia? Bogów i bóstw, oczywiście! Początkowo bardzo prostych, bezimiennych istot, które miały uchronić od złego, od chorób, śmierci i głodu. I o tym złym sobie dzisiaj trochę porozmawiamy.

Wraz z wiarą w bóstwa przyszła także wiara w zło. Najczęściej przybierała ona formę personifikacji – u Słowian byłyby to południce, strzygi i cała reszta menażerii, która aktywnie bruździła ludziom. W mitologii greckiej centaury, gorgony czy Minotaur również pełniły rolę tych złych. Czasem, jak w chrześcijaństwie, islamie i judaizmie, był też jeden Zły. To znaczy, często miał na swoje usługi więcej małych sług i siepaczy, ale był najważniejszy pośród niemilców. W wymienionych religiach taką rolę pełni Szatan. Taki szatan musi mieć nieco nudne życie, bo ciągle miesza się do spraw ziemskich. Jego szczególną uwagę przykuwa prokreacja. Nie oszukujmy się – ludzie również dużo myślą o seksie. Szatan umyślił sobie jednak, że prezerwatywy i antykoncepcja doustna (które sam wymyślił) nie są dla niego. On chce mieć dzieci, a z ich pomocą zamierza zawładnąć światem…

Dziecko Rosemary (1968)

Dziecko Rosemary

Zacznijmy od sztandarowego dzieła naszego rodaka. „Dziecko Rosemary”, czyli film Polańskiego, który zresztą z dziećmi miewał kontakty bardziej niż przelotne, to wyjątkowo klasyczny horror z 1968 roku. Dla mnie jest to o wiele bardziej film psychologiczny albo thriller.

Cały film opowiada o intrydze, którą zawiązało otoczenie wokół Rosemary. Chcą, by powiła dziecko samego diabła, dzięki czemu będzie mógł on kiedyś władać Ziemią. Klasyka.

Dostajemy tu trochę rytuałów typu śpiewy, tajemnicze zioła i tak dalej, a także dość prostą zagadkę dotyczącą sąsiadów, ale samego szatana nie ma tu zbyt wiele. Pomimo tego, czuć, że ludzie w latach sześćdziesiątych bardzo poważnie podchodzili do kwestii religii. Reżyser, który sam jest ateistą, opierał się zresztą na książce; szatan jest więc tematem, który nieodmiennie fascynuje. Ktoś musiał w końcu czytać powieść, a także pójść na film i nabić mu całkiem niezły wynik.

Polański postawił o wiele bardziej na aspekt psychologiczny, niż na straszenie dosłowne. Sam gwałt jest dokonywany podczas snu, przez co jest mocno oniryczny, a sama bohaterka nie jest pewna, czy to jawa, czy sen. Bardzo podoba mi się teoria, iż film tak naprawdę opowiada o chorobie psychicznej głównej bohaterki. Świetna sprawa, która pozwala cieszyć się filmem kolejne kilka razy, by rozważyć ten problem.

Egzorcysta (1973)

Egzorcysta

Siłą rzeczy, każdy tekst tego rodzaju musi zahaczyć oEgzorcystę”. Trochę nie do końca wpasowuje się w ramy, ponieważ demon to nie szatan (chociaż próbuje go udawać), a Regan nie jest córką nikogo o demonicznym rodowodzie… Ze wszystkich filmów w tym zestawieniu to właśnie ten najbardziej przypomina horror. Pominę głoszenie o tym, jaki ten film jest klasyczny, kultowy i tak dalej i przejdę do tego, co naprawdę interesuje: do rzeczy diabelskich. Trzeba przyznać, że walka dobra ze złem jest tu nakreślona wyjątkowo jasno. Zły jest demon, który opanował małą dziewczynkę i zmusza ją do niezbyt chlubnego zachowania. Dobrzy są księża i egzorcyści, którzy chcą ją uwolnić od tego ciężaru.

Ważna jest tu groza, która objawia się w powolnym zagęszczaniu klimatu i wprowadzaniu paranormalnych zdolności. Nikt się nie śmieje i tak, jak w przypadku poprzedniego dzieła, wszystko jest robione mocno na poważnie. Istnieją nawet pogłoski o tym, iż film jest przeklęty; wierzył w to ponoć sam reżyser. Ile w jego przekonaniu wiary, a ile darmowej reklamy? Trudno powiedzieć, jednak atmosfera wokół tego filmu była dość gęsta. Po ponad czterdziestu latach od premiery można stwierdzić, iż całość nie przeraża już tak mocno.

Omen (1976)

Omen

„Omen” mógłby być kontynuacją „Dziecka Rosemary”. Chociaż jesteśmy przy porodzie antychrysta, to Damiena poznajemy dużo później, kiedy ma już pięć lat. Wtedy najwyraźniej dzieciak zaczyna się nudzić, więc rozpoczyna bawić się ze swoim najbliższym otoczeniem. W wyniku jego gry zginą jego rodzice, opiekunka, ksiądz oraz reporter. Co prawda wysłannica piekieł, która się nim zajmowała, również zostaje zabita, jednak w dalszym ciągu daje to 5:1.

„Omen” to również o wiele bardziej thriller niż horror, jednak nie przypomina on (poza tematyką) dzieła Polańskiego. Bliżej mu do „Egzorcysty”, także z uwagi na brak świadomości głównej postaci. Tak jak Regan, która jest jedynie pionkiem, Damien początkowo nie zdaje sobie sprawy ze swojego dziedzictwa, a wydarzenia wokół niego zdają się dziać bez jego udziału. Dopiero w połowie trylogii uświadamia sobie, kim (a raczej – czym) tak naprawdę jest, by w trzeciej części podchodzić do całej tej sprawy bardziej aktywnie. Chociaż może to wyglądać na ciekawą ewolucję postaci, to jednak antychrystowi brakuje głębi; żyje sobie spokojnie, nie zauważając, że wokół niego ludzie umierają w dość dziwnych okolicznościach.

Chociaż końcowy body count w niczym nie przypomina filmów gore, to jednak konsekwentnie rośnie i w drugiej części osiąga dwanaście osób. Trzecia część rozwija to do piętnastu, a także kończy się przegraną Damiena, co oznacza raczej szczęśliwe zakończenie. Dla wielu widzów zakończenie zdecydowanie nie było szczęśliwe, jeśli obejrzeli przypadkowo część czwartą. Jeśli ktoś dodatkowo wdepnął w remake, to prawdopodobnie powiększył grono ofiar Damiena, umierając na zawał po zobaczeniu tego, co zrobiono z całkiem niezłym filmem.

Adwokat diabła (1997)

Adwokat diabła

Ciekawe, że dotąd jedynie Polański (ten kryminalista, heretyk i ateista) postawił na niejednoznaczne, chociaż wskazujące raczej na niezbyt szczęśliwe dla Ziemi zakończenie. Jasne, w Egzorcyście giną osoby stojące po stronie dobra, jednak poświęcają się, by wygnać tego złego. W serii Omen również dobro triumfuje i mamy happy end. Dopiero w „Adwokacie Diabła” odważono się zakończyć całość przewrotnie, pokazując, kto tak naprawdę rządzi. Kiedy widz myśli już, że ludzie mogą się zmienić, a moralność zwycięża zło i występek, każdy dostaje obuchem w tył głowy.

Seans jest pasjonujący, a powoduje to przede wszystkim Al Pacino, który brawurowo wciela się w szatana. W końcu mamy portret tego złego gościa, co pozwoliło twórcom na odciążenie postaci jego dziecka. Keanu Reeves, w przeciwieństwie do dorosłego Damiena nie jest zły. Jest tak ludzki, że to aż dziwne.Adwokat Diabła” jest przełomowy dla filmów z diabelskim rodowodem. Szatan pozujący pod postacią człowieka to nic oryginalnego, mieliśmy to już w kilku filmach, vide Harry Angel czy Armia Boga. Do tej pory nie mieliśmy jednak do czynienia z diabłem-ojcem, który zwraca na swojego nieświadomego syna szczególną uwagę.

Sam wątek braku świadomości Kevina Lomaxa strasznie mi się podoba. Co z tego, że początkowo Damien z Omena też nie miał tej świadomości? Lomaxowi nie podoba się dziedzictwo. Nie podoba mu się też to, co zaplanował jego demoniczny tatuś. Jasne, początkowo kusi go siostra, a ponadto wpada w to, co oferuje mu Pacino. Wyjątkowo ważne jest jednak to, że szatan nie zmusza do niczego. Wszystko jest wyrazem wolnej woli Kevina. Chociaż to diabeł zsyła pokusy, to każdy może sam rozważyć, czy da się złapać. Czy to nie piekielne? Nikt nie zmusza ludzi do zła i zaniedbań – robią to sami.

Na marginesie – okazuje się, że zarówno szatan, jak i jego dzieci lubią pobawić się w sado-maso, ale wyłącznie paznokciami. Już Rosemary odczuła na własnej, podrapanej skórze pewne cechy szczególnie władcy piekieł; nie inaczej było z (chwilową) kochanką Damiena i żoną Lomaxa, na którą parol zagiął Al Pacino.

Bonus: Reaper (Żniwiarz) (serial 2007-2009)

Żniwiarz

Ten nieco przygłupawy serial pokazuje, że szatan z głębokiego undergroundu wszedł do mainstreamu. Z biegiem lat stawał się coraz bardziej ludzki, aż w końcu przybrał dość sympatyczną formę. Chociaż serialowego diabła można się nieco obawiać, to jednak nie jest on już tak bardzo straszny, jak go malują. A jego dzieciak nie tylko nie zwiastuje końca świata, a wręcz przeciwnie – chroni go przed uciekinierami z piekła.

Dlaczego przywołuję tu tę produkcję? Bo świetnie podsumowuje całość. Na samym początku, w „Dziecku Rosemary”, szatan był przerażający, a jego syn zwiastował niezbyt miłe rzeczy. W „Adwokacie Diabła” było nieco bardziej miło, król piekieł przybrał ludzką formę, był nieco sympatyczny, jednak nadal nie miał miłych zamiarów. W „Żniwiarzu” świetnie widać, że nikt już nie boi się diabła. On sam jest dowcipny, dobrze ubrany, nadal kusi i wodzi na pokuszenie, ale w gruncie rzeczy jest całkiem niezłym gościem. Pomimo wszystkich złych cech, zachowuje się jak dobry ojciec, chroni syna, wybacza i chociaż nie daje tego po sobie poznać, martwi się o swojego potomka. Gdyby nie Ray Wise, który wcielił się w Złego, nie byłoby po co oglądać tego serialu. Pewnie zresztą nie wyszedłby on poza pilota.

To dość ciekawe – ludzie przez wiele tysiącleci próbowali oswoić się z lękiem przed szatanem, natomiast film dokonał tego w niecałe czterdzieści lat. Ot, magia kina.

Marcin Łukasiewicz

Strona zespołu jazzowego Marcina

Liczba komentarzy: 7

Jaki jest Waszym zdaniem najlepszy film, który rozgrywa się w jednym pomieszczeniu?