„Gra o tron”: 10 odstępstw od książek, które wyszły serialowi na dobre

Kwestia wierności adaptacji jest kłopotliwa. George R. R. Martin stworzył złożony, wielopłaszczyznowy świat, pełen interesujących postaci i piętrzących się intryg. Wszystko to sprawdza się fantastycznie w książkach. Problem powstaje jednak przy próbie przeniesienia tego wszystkiego na obraz telewizyjny. Twórcy redukują liczbę postaci, spłaszczają wątki, pewne kwestie pokazują bardziej naocznie. Mimo tego – widzowie i tak mają czasem problem w odnalezieniu się w przedstawianym świecie. Liczba wątków w serialu jest na tyle duża, że od 2 sezonu nie ma możliwości poruszenia wszystkich istotnych wątków w obrębie jednego odcinka. Fabuła przeskakuje z miejsca na miejsce, przez co można odnieść czasem wrażenie, że odcinki serialu są po prostu zlepkami przypadkowych scen. Brak w tym wszystkim spójności, a twórcy i tak redukują liczbę postaci i wątków. Na tych zmianach obraz telewizyjny czasem zyskuje, czasem traci.

Ostatnio mówiłem o zmianach w „Grze o tron”, które mnie zirytowały. Dziś spróbuję spojrzeć na problem adaptacyjnych odstępstw z drugiej strony – wypunktuję te zmiany, które moim zdaniem ekranizacji tomów Martina wyszły na dobre. Tak jak mówiłem – pewne rozwiązania fabularne dobrze sprawdzają się tylko w książkach, niektóre zaś mogły wypaść dobrze tylko w serialu.

Uwaga! Ranking zawiera spoilery, tylko dla osób po 3 sezonach serialu!

Miejsce 10 – Barristan Selmy nie ma nic do ukrycia

Barristan Selmy nie ma nic do ukrycia

W książkach poczciwy Barristan po przyłączeniu się do Daenerys długo ukrywa swą prawdziwą tożsamość. Pragnie, by inni zwali go Arstanem Białobrodym. Nic w tym dziwnego – Selmy przez lata służył uzurpatorowi, oczekiwanie łaski ze strony reprezentantki rodu Targaryenów byłoby pobożnym życzeniem. Barristan woli wykazać się przed Khaleesi lojalną służbą, nim ta pozna jego prawdziwe nazwisko. W książkach tożsamość Arstana była tajemnicą nawet dla czytelnika. Tajemnicą, którą jednak bardzo łatwo było rozgryźć…

Barristan, będąc zwolnionym ze służby, obiecał Joffreyowi, że będzie służyć prawdziwemu władcy. Nie pojawił się u żadnego z pozostałych czterech królów, można było podejrzewać jednak, że jego wątek jeszcze powróci. Nagłe pojawienie się u Daenerys walecznego starca z imieniem zbliżonym brzmieniowo do Barristana było słabym rozwiązaniem fabularnym ze strony Martina. Dodatkowo – w serialu nie było możliwości zrobienia tajemnicy z tożsamości obrońcy Daenerys. Odstępstwo było zatem nieuniknione.

Trochę szkoda, bo książkowa relacja Barristana z Jorahem układała się bardzo ciekawie. Obaj znali swoje grzechy, zależało im na tym, by nie poznał ich nikt więcej. Serialowy Selmy nic nie wie o szpiegowskiej działalności Joraha, gdyż nie zasiadał w królewskiej radzie. Dziwić może fakt, że Daenerys nie robi użytku z odkrytego Barristana, który przecież jest niewyczerpanym źródłem wiedzy o rządach jej przodków.

Miejsce 9 – Pożegnanie Neda i Jona

Pożegnanie Neda i Jona

Scena, której brakowało w książce. Po królewskiej wizycie w Winterfell bohaterowie szybko rozjeżdżają się w swoich kierunkach. Wszyscy żegnają się ze wszystkimi i od tego momentu obszar akcji zaczyna się skrupulatnie powiększać. Serialowe pożegnanie Eddarda z Jonem przebiegło bardzo filmowo.

Eddard obiecuje Snowowi, że porozmawiają o jego matce podczas następnego spotkania. Mówi też enigmatyczną kwestię, że w żyłach Jona płynie jego krew. Zdanie, które zostawia otwartą furtkę w zasadzie wszystkim teoriom związanym z rodzicami Snowa. Do następnego spotkania Neda i Jona już z pewnością nie dojdzie. Tajemniczą tożsamość matki Jona poznamy zatem zapewne w innych okolicznościach.

Miejsce 8 – Więcej śmiechu u Tyriona

Więcej śmiechu u Tyriona

Twórcy tną na potęgę we wszystkich wątkach i tylko jednego Tyriona dostajemy więcej, niż powinniśmy. Może udział Górskich Klanów w fabule został zredukowany do minimum, jednak niektóre wątki karła zostają poszerzone.

Książkowe wyznanie win Tyriona w Orlim Gnieździe jest krótkie. Karzeł wspomina wyłącznie o hazardzie, prostytutkach, kłamstwach i skłonnościach do przemocy. Nie zagłębia się w szczegóły swych występków. W serialu wspomina dodatkowo o kradzieży szaty służącej, wrzuceniu bobków do butów stryja oraz dodaniu nasienia do gulaszu siostry. Ten mało wyrafinowany humor uwypukla farsowość całego procesu u Arrynów. Scena wyszła naprawdę zabawnie, dzięki czemu zastanawiam się do dziś, po co Tyrion zabrał do zamtuza osła i plaster miodu. Lysa Arryn perfidnie przerwała monolog karła w najciekawszym momencie.

Cieszą również dodatkowe interakcje Tyriona z Bronnem i Podrickiem. Do serialowego Bronna nie mam najmniejszych zastrzeżeń – postać ta jest bardziej wyrazista od książkowego pierwowzoru. Mam jednak mieszane uczucia względem Podricka Payne’a. Książkowy Podrick urzekał nieporadnością i nieśmiałością. Uczynienie z niego mistrza chędożenia, któremu najwytrawniejsze prostytutki oddają pieniądze po seksie, jest sprawą co najmniej kontrowersyjną.

Miejsce 7 – Kradzież smoków Daenerys

Kradzież smoków Daenerys

Czytając książkowe rozdziały z Quarthu, można odnieść wrażenie, że nie dzieje się tam nic! Daenerys odbywa nic nie wnoszący do akcji szereg rozmów z możnymi miasta, którzy chcą odkupić od niej smoki, ona zaś sukcesywnie odmawia, aż w końcu pewnego dnia wybiera się do Domu Nieśmiertelnych, gdzie doświadcza wizji. To tyle, następnie Khaleesi wyrusza w podróż do Astaporu.

Twórcy znacznie rozbudowali ten wątek, wprowadzili sporo akcji. Khalasar Daenerys zostaje w większości wycięty, zaś smoki ukradzione. Xaro Xhoan Daxos wraz z Pyatem Pree przeprowadzają intrygę, dzięki której przejmują władzę nad miastem. W książkach tego nie było. Podczas wizyty Khaleesi w Quarthcie sytuacja polityczna miasta nie zmieniła się. Można powiedzieć, że twórcy uczynili ten nudny wątek dużo bardziej interesującym.

Odnoszę jednak wrażenie, że twórców w pewnym momencie poniosło. Wyrżnięcie gildii Trzynastu przez klony czarnoksiężnika wyszło jeszcze całkiem przyzwoicie. Sprawujący samodzielne rządy Daxos mógł wnieść do fabuły coś ciekawego. Do dziś zadaję sobie jednak jedno pytanie. Jakim cudem Daenerys swoimi resztkami khalasaru dała radę złupić Quarth i uwięzić Daxosa w sejfie? Gdzie byli w tym czasie ludzie króla Quarthu? Twórcy po prostu przekombinowali. Zwłaszcza, że wątki Daxosa i Pyata Pree w książkach powracają po pewnym czasie. W serialu już raczej nie wrócą, choć kto wie? Król Quarthu mógł zostać uwolniony z sejfu przez kogoś ze służby, zaś Pyat Pree dzięki magii mógł przetrwać spopielenie. Przyznam szczerzę, że chętnie obejrzałbym w serialu jeszcze tego drugiego.

Miejsce 6 – Gendry jako etatowy królewski bękart

Gendry jako etatowy królewski bękart

Przykład redukowania etatów z głową. Książkowy pogrom bękartów przeżyło aż troje dzieci Roberta Baratheona: Gendry, Edric Storm oraz Mya Stone. Ta ostatnia prowadzi spokojne życie w Dolinie Arrynów, Edric z kolei przechodzi pod opiekę Stannisa wraz z przejęciem Krańca Burzy przez Prawowitego Króla Westeros po śmierci brata. Melisandre zatem nie musi odbywać dalekiej podróży, by zdobyć potencjalną ofiarę. Edric Storm znajduje się pod nosem, więc Gendry może wiernie służyć Bractwu Bez Chorągwi gdzieś w Dorzeczu. Serialowy Gendry ma znacznie więcej do zrobienia od swojego książkowego pierwowzoru.

Dziwić może fakt, że Melisandre tak szybko odnalazła Bractwo, które miało przecież w zwyczaju często zmieniać kryjówkę. Można to jednak zrzucić na karb ognistych wizji kapłanki. Spotkanie dwóch czerwonych kapłanów to coś, o czym w książkach nie ma okazji poczytać. Rozmowa Melisandre z Thorosem wypadła bardzo ciekawie. Intryguje zwłaszcza zafascynowanie kobiety w czerwieni wielokrotnie zmartwychwstałym Bericiem Dondarionnem. Krótka scena Aryi i Melisandre również rodzi wiele pytań. Czerwona kapłanka i młoda wilczyca jeszcze się spotkają. Mam nadzieję, że ten dialog był dobrze konsultowany z Martinem.

Serialowy Gendry jest pełnowymiarową, złożoną postacią. Poznajemy go naprawdę dobrze – najpierw za sprawą rozmów z Aryą, potem zaś dzięki kontaktom bękarta z Melisandre i Davosem. Książkowy Gendry żyje w nieświadomości swego królewskiego pochodzenia, serialowy dowiaduje się o tym. Gendry staje się przez to postacią bardziej dynamiczną. Mam tylko dwa poważne zastrzeżenia względem realizacji tego wątku. Po pierwsze, przehandlowanie Gendry’ego za dwa worki złota było bardzo nietaktowne ze strony Bractwa. Bieda biedą, jednak książkowy Beric nie dopuściłby się raczej tak haniebnego czynu. Po drugie, scena seksu pomiędzy Melisandre i Gendrym była po prostu idiotyczna i zbędna. Twórcy bardzo chcieli ponownie rozebrać kapłankę, więc to zrobili. Mniejsza, że logiki w tym nie było za grosz. Wszakże Gendry w momencie przystawiania pijawek i tak był wystraszonym barankiem. Może i lepiej ukrwionym w niektórych miejscach, lecz wciąż ogarniętym paniką.

Miejsce 5 – Późniejsze rozdzielenie Brana i Rickona

Późniejsze rozdzielenie Brana i Rickona

W książkach losów Rickona nie mamy okazji śledzić zbyt długo. Wszystko za sprawą rodzeństwa Reedów, które przekonuje Brana do podróży za Mur jeszcze w Winterfell. Meera i Jojen to dzieci Howlanda Reeda – wiernego chorążego Eddarda Starka. Ich obecność w siedzibie Starków nikogo nie dziwi – dzieci wszakże czasem wysyłano na dwory lordów. Reedowie w serialu pojawiają się znikąd – ekipę Brana znajdują pośrodku lasu. Trochę to dziwne, ale wyszło dobrze. Nie było sensu wpychać na siłę Reedów do sezonu 2.

Osha, Rickon, Bran i Hodor mogą podróżować razem aż do Muru, proces przekonywania Brana przez Reedów musi zająć trochę czasu. Dobrze, że dzieje się to podczas podróży na Mur, gdyż w książkach Bran od Winterfell tylko idzie, idzie i idzie… A nie, przepraszam. To Hodor idzie, Bran jest niesiony. Nie zmienia to faktu, że po prostu jest nudno. W serialu widz skupia się na poznaniu Reedów, poza tym – konflikt Oshy i Reedów o odrobinę ożywia ten wątek. Może i kłótnia Oshy z Meerą o skórowanie królika wyglądała idiotycznie, za to monolog Oshy o tym, dlaczego nie chce wracać za Mur, wypadł bardzo dobrze. Sam Martin przyznał, że twórcy tchnęli życie w postać Oshy. W książkach jej rola jest dużo mniejsza.

Największym plusem tego odstępstwa jest wzruszająca scena pożegnania Brana i Rickona. Książkowe pośpieszne rozdzielenie pod Winterfell nie wywołało u mnie żadnych emocji, serialowe rozstanie u samego kresu podróży było lepszym rozwiązaniem. Przynajmniej mogliśmy zobaczyć więcej Rickona, którego dalsze losy po opuszczeniu Winterfell są kwestią głównie domysłów czytelników.

Miejsce 4 – Theon Greyjoy jako bohater tragiczny

Theon Greyjoy jako bohater tragiczny

Twórcy bardzo pogłębili psychikę Theona. Książkowy Greyjoy to zakompleksiony arogant, który nie odczuwał specjalnych rozterek w związku ze zdradzeniem Robba. Theon entuzjastycznie przyjął plany ojca w związku z zaatakowaniem Północy. Miał jedynie pretensje do ojca o to, że dał mu łatwe zadanie i niewielu ludzi. Książkowemu Theonowi można współczuć dopiero po szeregu tortur, których doświadczył za sprawą Ramsaya. Serialowy Theon dopuszcza się podobnych czynów, jednak tragizm w kreśleniu tej postaci można dostrzec znacznie wcześniej.

Przypomnę tutaj scenę, w której Theon pisze list do Robba z Żelaznych Wysp, po czym spala go. Młody Greyjoy staje przed dylematem wyboru pomiędzy prawdziwym ojcem a przybranym bratem. Dobitnie zostaje pokazane, że syn Balona nie ma możliwości, by uciec przed piętnem zdrajcy. Theon podejmuje decyzję, za sprawą której zyskuje miano sprzedawczyka.  Decyzja ta ciągnie za sobą konsekwencje. Dziedzic Pyke musi ściąć Rodrika Cassela, choć wcale nie przychodzi mu to łatwo. Podobnie zresztą jak spalenie dwóch niewinnych chłopców. Jedna zbrodnia ciągnie za sobą kolejne.

Świetnym domknięciem wątku Theona w Winterfell jest rozmowa z maesterem Luwinem. Starzec doradza Greyjoyowi ucieczkę i przywdzianie czerni, gdyż jego zdaniem Theon nie jest człowiekiem, którym stara się być. Dziedzic Pyke zgadza się z Luwinem, jednak zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie cofnąć czasu i zmienić tego, kim się stał. Bardzo dobrze rozpisany wątek, który pozwolił na pogłębienie rysu psychologicznego postaci sprzedawczyka. Można mu współczuć jeszcze przed sfetorzeniem.

 Miejsce 3 – Margaery Tyrell gra o tron

Margaery Tyrell gra o tron

Zmiana, której początkowo nie rozumiałem, lecz z czasem przekonałem się do niej. Książkowa Margaery to nastolatka, nie do końca znająca reguły gry o tron. Miewa czasami przebłyski bystrego umysłu, jednak nie zmienia to faktu, że w politycznych rozgrywkach w Królewskiej Przystani pełni bardziej funkcję matrymonialnego pionka niż pełnoprawnego gracza. Serialowa Tyrellówna ma dużo więcej charakteru.

Mądrość przychodzi z wiekiem, a Margaery w serialu jest znacznie starsza. Niby wszystkie postacie w serialu zostały postarzone o parę lat, jednak w przypadku Tyrellówny ta zmiana jest znacząca. Z najmłodszej z czworga rodzeństwa stała się najstarszą z dwojga. Sam Martin przyznał, że serialowa Margaery to postać, którą książkowa wersja mogłaby się stać za 10 lat. To prawda. Nastoletniej Margaery daleko było naiwnością do Sansy. Pomimo zbliżonego wieku, Tyrellówna wykazywała się większym sprytem i rozsądkiem. Wciąż była jednak nastoletnią trzpiotką rzuconą w wir królewskich intryg.

Serialowa Margaery wraz z babcią Olenną tworzy duet, na który każdy grający o tron musi uważać. Tyrellówna uwodzi lud – swoimi działaniami naprawia nadszarpnięty wizerunek króla Joeffreya.  Dobrze też radzi sobie z samym królem. Wnuczka Olenny, okazując zainteresowanie sadystycznymi skłonnościami Joeffreya, oplątuje sobie nastoletniego króla wokół palca. Można odnieść wrażenie, że to wszystko przychodzi jej łatwo. Trochę zbyt łatwo…

Miejsce 2 – Lekcje czytania u Shireen

Lekcje czytania u Shireen

Jedyny jasny punkt 3-sezonowego wątku na Smoczej Skale. Cięcia obsadowe najdotkliwiej dotknęły właśnie świtę Stannisa. Nie ma w serialu Florentów, nie ma innych lordów obśmiewających Cebulowego Rycerza, nie ma też błazna Plamy i maestera Pylosa. Wątek Davosa uczącego się czytać w książkach prezentuje się nijak, to taki zwykły proces, który w ostateczności prowadzi do przeczytania przez Seawortha o strasznych wieściach z Muru. Wspólny wątek Davosa i Shireen wypadł przeuroczo. Córka Stannisa jest czarująca, mimo szpecącej jej twarz szarej łuszczycy.

Ujrzawszy pierwszy raz serialową Shireen, byłem zirytowany. Nie podobało mi się to, że twórcy zapomnieli o ważnej kwestii z 1 sezonu – nasienie jest silne, a Baratheonowie mają czarne włosy. Przymknąłem jednak na to oko, gdyż urocza dziewczynka z oszpeconą twarzą szybko skradła moje serce. Podczas lektury książek nigdy nie pomyślałem o tym, jak trudny jest los córki Stannisa. Niedostępny emocjonalnie ojciec, świrnięta matka, ponury krajobraz Smoczej Skały. Swoją drogą – serialowa Selyse ze swoimi płodami marynowanymi w słoikach zasługiwała na specjalne wyróżnienie w poprzednim rankingu. Aż dziw, że o niej zapomniałem! Książkowa Shireen jedyną namiastkę przyjaźni odnalazła w relacji z upośledzonym umysłowo błaznem, serialowa zaś – z Cebulowym Rycerzem. Relacja ta wypadła bardzo wiarygodnie i pogłębiła wizerunek Seawortha. Królewski namiestnik, dzięki życzliwym kontaktom z córką Stannisa, odzyskał część tego, co utracił w Bitwie nad Czarnym Nurtem wraz ze śmiercią syna – ojcowską więź.

Davos uczący się czytać bawi swoją nieporadnością. Przy okazji też wątek ten pozwolił na wprowadzenie do serialu elementów historii Westeros. Dobra decyzja twórców. Początkowo obawiałem się, że wątek nauki czytania może zostać z serialu całkowicie wycięty.

Miejsce 1 – Arya podczaszym Tywina

Arya podczaszym Tywina

Zmiana do której niemalże nie mam żadnych zastrzeżeń. W książce Arya służyła u Weese’a – wymagającego człowieka ze skłonnościami do przemocy. Arya nie dogadywała się z Weesem do tego stopnia, że wypowiedziała jego imię Jaqenowi H’gharowi, który rozwiązał problem jej trudnej relacji z nadzorcą. Książkowa Arya Tywina Lannistera widziała wyłącznie z daleka. Rozważała wypowiedzenie jego imienia Zabójcy Bez Twarzy, lecz nim się na to zdecydowała – Tywin opuścił Harrenhal. Po przyrządzeniu łasicowej zupy i przejęciu zamku przez Roose’a Boltona, Arya została podczaszym Lorda Pijawki. Epizod ten był jednak krótki. Arya postanowiła uciec, gdyż podejrzewała Lorda Boltona o zdradzieckie zamiary.

W serialu Arya nie doczekała się przejęcia Harrenhal przez Boltona. Funkcję podczaszego zaczęła pełnić dużo wcześniej. Tywin Lannister wypatrzył ją sobie wśród grupki ludzi przesłuchiwanych przez Górę. Rozwiązanie to poskutkowało kilkoma klimatycznymi scenami z Aryą i Tywinem. Duet ten na ekranie wypadł fantastycznie! Dialogi Lorda Lannistera i młodej wilczycy pełne były dwuznaczności. Wspomnę tutaj chociażby o wymownej wymianie spojrzeń pomiędzy bohaterami po wygłoszeniu przez Aryi kwestii: „Każdego można zabić”.

Jedynym zastrzeżeniem jest wizerunek Tywina wyłaniający się z tych rozmów. Lord Lannister w kontaktach z Aryą przypomina poczciwego staruszka, daleko mu do tej oschłości znanej chociażby z kontaktów Tywina z dziećmi. Serialowy wątek Aryi i Tywina z pewnością przyczynił się do polepszenia odbioru tej drugiej postaci wśród widzów. Możemy się jedynie zastanawiać, czym młoda wilczyca zasłużyła sobie na tak życzliwe traktowanie ze strony Lorda Casterly Rock.

* * *

To byłoby na tyle w kwestii zmian, które mógłbym ocenić pozytywnie. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na ogólne zredukowanie w serialu elementów jarmarcznych i groteskowych. Boltonowie nie chodzą w różu, Daario Naharis nie ma niebieskich włosów, potrójnej brody i złotego zęba, Daenerys nie spłonęły włosy po wejściu w ogień, Tyrion nie stracił nosa w Bitwie nad Czarnym Nurtem. W książce takie kreślenie postaci i zdarzeń miało swój urok, te charakterystyczne elementy estetyczne ułatwiały pracę wyobraźni. Sądzę jednak, że serial bez tych akcentów jest lepszy. Dzięki temu, obraz całego serialu jest poważniejszy. Niektóre elementy na ekranie wyglądałoby po prostu idiotycznie.

Zgadzacie się z pozytywnym odbiorem wymienionych przeze mnie powyżej zmian? Czy też macie względem nich odmienne poglądy? Zapraszam do dyskusji!

Kamil Gołdowski

Liczba komentarzy: 19

  • Tyrion nie stracił nosa i twórcy to wytłumaczyli. Mówili, że zbyt dużo czasu by to pochłonęło i pieniędzy, zresztą w internecie było zdjęcie Tyriona bez nosa i o wiele lepiej, że ma tylko bliznę.
  • Dobry tekst, mi się podoba. :)
  • Uwielbiam czytać takie artykuły. W prosty sposób wytłumaczone, jasno i czytelnie ;)
    • Uwielbiam Ginsberga w „Mad Men” i chce go więcej, jego dialogi poawalją na kolana. Jest tak uroczo nieprzystosowany do życia, mam nadzieje, że jego postać będzie mocno rozwinięta. Chciałbym zobaczyć jego życie prywatne, interesujący chłopak, a marzeniem byłoby zobaczyć „marsjanina” po kilku szklaneczkach whiskey na jakiejś imprezie.-Did he fire you?That son of a bitch!-Mistrzostwo!
  • faktycznie już lepiej że Tyrion w serialu ma ten nos, to zdjecie mnie nie przekonuje i gdyby miał tak wyglądać raczej wyglądałoby to dla mnie groteskowo, a artykuł oceniam na + podobał mi się ;)
  • Nawiązując do Shireen: nie zauważyliście czegoś… niewłaściwego w tej postaci? Drobiazgu w sumie, ale mającego CHOLERNIE duże znaczenie w kontekście całych wydarzeń? Nadal nic? No dobra na jakiej podstawie Ned stwierdził, że królewskie dzieci nie są wcale królewskie? A teraz spójrzcie na Shireen. No i cały mistjerny plan w pizdu…
    • „Ujrzawszy pierwszy raz serialową Shireen, byłem zirytowany. Nie podobało mi się to, że twórcy zapomnieli o ważnej kwestii z 1 sezonu – nasienie jest silne, a Baratheonowie mają czarne włosy. ” ;)
  • 1 jest definitywnie moją ulubioną zmianą. Nie spodziewałam się ,że między tymi postaciami dojdzie do interakcji która ukazała Tywina w lepszym świetle i dzięki temu bardziej mnie zaciekawiła dana postać a natomiast Arya zawsze była niesamowita.
  • Tylko mi się podoba z podczaszym
  • Myślę, że poruszone tu zmiany słusznie zostały wytłuszczone jako pozytywne. Pożegnanie Neda i Jona miało swoją tajemniczość, zetknięcie się lwa i wilczycy iskrę, a ukazanie dylematu Theona spory tragizm. Mnie przede wszystkim ujęła Margaery jako manipulantka i niepokojący gracz, nowa królowa z klasą, która zdecydowanym krokiem wchodzi pomiędzy Joffreya a jego nadwrażliwą matkę i zdobywa serca poddanych… Świetne zagranie. Nie zgodzę się tylko z Gendrym – za bardzo namieszali z tymi pijawkami i próbą seksu, przez co jego postać trochę straciła. Myślę, że książkowy Gendry luknąłby tylko na kapłankę spode łba :P Plus jeszcze za styl autora artykułu – bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze, super ^^
  • ultraviolence

    5 lipca 2015 o 12:19
    0
    Jest jeszcze jedna zmiana, która się wyróżnia. Mianowicie śmierć Ogara. W serialu został zraniony przez Briennne, a w książce przez jakichś wieśniaków, jeśli się nie mylę. To też ważne.
  • Moim zdaniem w serialu w porównaniu do książek świetnie wypadł wątek Brienne. W książkach to jedne z nudniejszych rozdziałów, w których poszukiwania Sansy ciągną się w nieskończoność. W serialu wątek został skrócony, zaś sama postać Brienne zyskała głębi i pewnego tragizmu – jest bardziej honorowa niż niejeden pasowany rycerz, tymczasem mając najszczersze intencje uwikłała się w takie relacje, że w końcu nikt jej nie ufa i nie wierzy.
  • Nutrition is a ample as for of having a in the pink lifestyle. You may scarcity to be more in good, but do you know how to put up with the beginning step? It isn’t nearly as baffling as http://www.comoperderpeso24.es you may think. Play these tips because a happier and healthier life. As a substitute for of giving up favorite dishes that aren’t nourishing, condign swap out detrimental ingredients on more life-giving options. It’s imperative that you discern the nutrition of anything you consume regularly, then uncover healthier alternatives and assimilate them into your lifestyle. Restaurants customarily sell this dirt today. Eat a miscellany of protein throughout the week. Choose meats scanty in obesity, fish, and poultry without the skin. Eggs are another wonderful provenance of protein. Into has shown that an egg every day does not stir haleness negatively. Undertake to from no less than everybody meat-free day per week. Exploit seeds, peanut butter, peas, or beans instead. People literary in substantial nutrition know that warmly milled grains are not healthy. The major outset of fiber and nutrients in caboodle largely grains comes from the unprocessed organization that leaves the husk or shuck intact. In place of of buying a fiber codicil, neutral eat whole grains. No, this is undoubtedly counter-productive.
  • Moim zdaniem wątek bękartów Roberta lepiej poprowadził Martin. Każdy ma swoją rolę, ich historie się nie łączą i tak jest dobrze. No i daje to więcej możliwości. Brakuje jeszcze wątku Brienne, bo w serialu jest niesamowity i ciekawy, a w książce to najnudniejsze rozdziały ze wszystkich.