Książki, które warto przeczytać zanim trafią na ekrany kin w 2014 roku (część 1)

„Długi wrześniowy weekend”

Labor Day

Autor: Joyce Maynard

Film: Labor day

Premiera: 31 stycznia 2014 (USA)

Jeden weekend, a tyle zmienił. Jedna wyprawa do sklepu, jedno spotkanie. Czy możliwe jest, żeby jeden człowiek wniósł w nasze życie zmiany, które są jak świeży powiew wiatru w upalny dzień? Co on ma w sobie, że od razu życie zmienia się o 180° i zaczynamy oddychać pełną piersią, czuć, kochać i wierzyć…
W USA zbliża się długi weekend z okazji Święta Pracy. Adele i Henry (jej syn) jadą do centrum handlowego, aby zrobić zakupy przed wolnym. W centrum trzynastoletni chłopak spotyka mężczyznę, który przedstawia się jako Frank i prosi go o pomoc. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Frank nie krwawił. Co dziwniejsze prosi, by podwieźli go do ich własnego domu. Matka chłopaka czyni to bez żadnego protestu i nawet gdy już wie, że Frank jest zbiegłym więźniem, nie wpada w panikę.

Długo się zastanawiałam nad tą pozycją. Z jednej strony jest absurdem to, że bez niczego Adele zawiozła krwawiącego mężczyznę do domu zamiast wezwać pogotowie i policję, tak samo gdy już wiedziała, że to zbieg, nie przejęła się tym…

Postacie zaskakują nas na każdym kroku. Adele, która nienawidzi mężczyzn i uważa, że jej czas już się skończył – odkrywa się na nowo, Henry borykający się z swoimi młodzieńczymi problemami, no i Frank, który jest zagadką, a jego postępowanie nieprawdopodobne z racji tego, co go spotkało w życiu.

Powieść czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Autorka pisze językiem nieskomplikowanym i łatwym w odbiorze. Naprawdę trudno się od niej oderwać. Polecam!

Irena Bujak

Pełna recenzja na: http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/

„Gwiazd naszych wina”

Gwiazd naszych wina

Autor: John Green

Film: Gwiazd naszych wina

Premiera: 6 czerwca 2014 (Polska)

“To nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa”. Tym zdaniem rozpoczyna się „Cios udręki”, ulubiona powieść Hazel Grace, głównej bohaterki „Gwiazd naszych wina”. Książka w książce? Rzeczywiście, trochę to skomplikowane. Choć „Cios udręki” naprawdę nie istnieje, powyższy cytat doskonale określa dzieło Johna Greena.

Szesnastoletnia Hazel jest śmiertelnie chora – ma raka tarczycy, który od jakiegoś czasu pomieszkuje również w jej płucach, utrudniając oddychanie. Dziewczyna nie rozstaje się na krok z aparatem tlenowym (…), zaczęła chodzić na spotkania grupy wsparcia dla osób chorych na raka. Podczas jednego z nich, poznaje Augustusa, któremu kostniakomięsak pozostawił niemiłe wspomnienia i protezę prawej nogi. Między bohaterami rodzi się niezwykłe uczucie. Taka miłość zdarza się prawdopodobnie rzadziej niż raz na miliard.

John Green ma niebywały talent do łączenia przeciwieństw w spójną, logiczną całość. We wstępie napisałam, że „Gwiazd naszych wina” nie jest książką o raku. Jak to możliwe, skoro główni bohaterowie zmagali się lub nadal chorują na nowotwór? Sama nie wiem. Jednak faktem jest, że to nie ich problemy zdrowotne są w tej powieści najważniejsze. Główne tematy to: miłość, przyjaźń, troska i radzenie sobie z przeszłością. No i humor! Śmierć otacza bohaterów zewsząd, a oni nadal są skłonni do żartów. Nie znoszą litości i ckliwych, tylko na pozór motywujących, „rakowych” cytatów ani specjalnych przywilejów.

Nigdy wcześniej nie czytałam książki równie wyjątkowej, tak niepowtarzalnej! Magia? Najprawdopodobniej, gdyż nie znajduję innego wytłumaczenia. Uśmiechałam się pod nosem, powstrzymywałam napływające do oczu łzy, śmiałam się jak głupia, wzdychałam, przeklinałam powieść i jej autora, po czym z trzaskiem zamykałam ją, płakałam jak nigdy dotąd. I to wszystko na przestrzeni trzystu stron! (…) Piękny język, charakterni bohaterowie, znakomicie zaplanowana fabuła – halo! Panie Green! Ja błagam o więcej!

Natalia Skorupa

Pełna recenzja na: http://ksiazkoville.blogspot.com/

„Mroczny zakątek”

Dark places

Autor:  Gillian Flynn

Film: Dark Places

Premiera: 1 września 2014 (świat)

Patty Day, lat 32, zginęła od ran postrzałowych, ciosów siekiery i noża. Michelle Day, lat 10, uduszona. Debbie Day, lat 9, rany od siekiery. Ben Day, lat 15, sprawca masakry. Libby Day, lat 7, jedyna, która ocalała. To jej zeznania o wydarzeniach tamtej nocy obciążają Bena. Tamta jedna, styczniowa noc ze strachem, zimnem, krzykami, popiskiwaniami, jest w myślach Libby Mrocznym Zakątkiem, do którego się nie zapuszcza.

Do czasu. Dwadzieścia cztery lata później Libby zgadza się na udział w spotkaniu Klubu Zbrodni, którego członkowie roztrząsają szczegóły głośnych morderstw. Tragedia w domu Dayów ich fascynuje, ale nie wierzą w winę Bena. Pod wpływem bardzo zaangażowanego Lyle’a, Libby uchyli drzwi do Mrocznego Zakątka, wracając do traumy dzieciństwa…

Libby zrobi to dla pieniędzy. Opracuje sobie nawet cennik, ile może wyciągnąć za rozmowy dla Klubu Zbrodni. Bo Libby Day jest leniwa. Nie chce jej się szukać żadnej pracy. Do tej pory żyła z funduszu, jaki założono dla niej po stracie rodziny, na który chętni wpłacali datki. Teraz źródełko wyschło, a jeść trzeba(…).

Libby jest nie tylko leniwa, ale też agresywna, opryskliwa, wredna i złośliwa. W żadnym razie nie robi z siebie ofiary losu. Niczego się nie boi, przecież po tym, co spotkało jej bliskich, statystyka jest po jej stronie. Mimo swoich wad, polubiłam ją od samego początku, na co wpływ miał niewątpliwie fakt, że z taką bohaterką jeszcze nie spotkałam. Nie przypominam sobie postaci, która zachowywałaby się tak, jak ona. Większość autorów po takiej masakrze czyni swoich bohaterów ludźmi pełnymi lęków, paranoi, strachu przed życiem, którzy najchętniej schowaliby się gdzieś głęboko, z dala od świata (…).

Pod niedawno czytaną recenzją kryminału, padło w komentarzach pytanie, czy jest on estetyczny. Bardzo mi się spodobało to słowo w takim kontekście, ale w przypadku tej książki uprzedzam, że on absolutnie estetyczny nie jest. Dużo w nim nie tylko szczegółowo makabrycznych opisów, ale też budzących obrzydzenie dialogów. Mimo że sama zbrodnia jest przerażająca, to „Mroczny Zakątek” czyta się świetnie i nie jest on skierowany tylko dla ludzi o mocnych nerwach; może skłaniać do refleksji nad pamięcią i tym, jak mózg dziecka radzi sobie z niewyobrażalnym urazem psychicznym. Polecam.

Paula Klich

Pełna recenzja na: http://mojswiat-szelestkart.blogspot.com/

„Zaginiona dziewczyna”

Gone girl

Autor: Gilian Flynn

Film: Gone Girl

Premiera: 10 października 2014 (Polska)

Zbliża się piąta rocznica ślubu (Amy i Nicka), a w związku z tym corocznie organizowana przez Amy zabawa w poszukiwanie skarbu, w której każda wskazówka, często w postaci rymowanki, prowadzi do następnej wskazówki, aż do miejsca, gdzie w ostateczności ukryty jest prezent rocznicowy. Nick nie cierpiał tej, o jakże frustrującej go zabawy. Z niechęcią w tym dniu wraca z baru do domu, gdzie zastaje uchylone drzwi wejściowe, a wewnątrz bałagan, jakby przed chwilą doszło do bójki. Okazuje się, że Amy zniknęła, a wszelkie ślady wskazują na to, że Nick jest mordercą.
Czy Nick rzeczywiście miał tak dosyć swojej żony, że ją zamordował? A może zlecił komuś zamordowanie Amy? Czy jest to może nowa tajemnicza, rocznicowa zabawa wymyślona przez Amy? Ale w takim razie, gdzie jest Amy?

Akcja książki toczy się naprzemiennie. Z jednej strony czytamy zapiski z dziennika prowadzonego przez Amy, z pierwszym wpisem z 2005 roku, kiedy to poznała swego przyszłego męża. Kobieta po kolei opisuje rozwój związku z Nickiem, a później przebieg małżeństwa, analizując dobre i złe strony ich wspólnego życia. Z drugiej strony poznajemy historię Nicka, która zaczyna się od dnia zaginięcia Amy i opisuje dalej bieżące wydarzenia. Nick często powraca w myślach do wydarzeń z przeszłości. Przypomina sobie zachowania swojej żony, swoje postępowanie względem niej, popełnione przez siebie błędy, które mogły mieć wpływ na zaginięcie Amy. Autorka w doskonały sposób przedstawia nam portret psychologiczny każdego z małżonków, którzy bardzo różnią się od siebie zarówno osobowościami, jak i poglądami na życie, sposobem myślenia i rozwiązywania problemów życiowych.

„Zaginiona dziewczyna” to thriller, który mimo swoich obszernych gabarytów czyta się niezmiernie szybko, można by rzec, na jednym wdechu. Bardzo niechętnie odkładałam książkę na bok i wracałam do rzeczywistości. Byłam zła, że nie mogę zagłębić się w dalszą treść. Autorka w mistrzowski sposób z rozdziału na rozdział podkręca napięcie. Kiedy czujemy, że jesteśmy blisko rozwiązania zagadki następuje totalny zwrot akcji. Nowe wydarzenia, nowe kłamstwa, którymi operuje zarówno Nick, jak i Amy. W pewnym momencie jesteśmy tak zakręceni, że nie wiemy już, kto mówi prawdę, czyja tak naprawdę jest wina (…).

Agnieszka Perz

Pełna recenzja na: http://perzka.blogspot.com

„Podróż na sto stóp”

The hundred-foot journey

Autor: Richard C. Morais

Film: The hundred-Foot Journey

Premiera: 8 sierpień 2014 (świat)

Dzisiaj mamy na polskim rynku mnóstwo książek, filmów, programów telewizyjnych i seriali o tematyce kulinarnej. Ten temat opanował media. Dzięki nim, każdy z nas może stać się wspaniałym kucharzem. W „Podróży na sto stóp” mamy podobną historię. Głównym bohaterem powieści jest Hassan Haji, który obdarzony jest niesamowitym zmysłem smaku.

Książka została podzielona na cztery części. W pierwszej z nich, Hassan, jako pierwszoosobowy narrator, ukazuje nam życie w Mumbaju. Tutaj chłopak skupia się na tym, aby nakreślić nam, jak to się stało, że dziadkowie założyli kulinarny interes, co stało się, że zaczął tak dobrze prosperować. Hassan opisuje również barwne życie Mumbaju, co również w tej powieści jest bardzo interesujące. Pierwsza część książki nie trwa długo, bo za chwilę nasz bohater zabiera nas do Londynu (…) Niestety, Londyn okazuje się być mało gościnnym miejscem dla hinduskich imigrantów. Ojciec Hassana podejmuje więc decyzję o wyjeździe z miasta i w ten sposób rozpoczyna się wielotygodniowa podróż rodziny Haji po Europie. Wędrówka znajduje ujście w małym miasteczku francuskim - Lumière. I to właśnie tutaj dopiero zaczynają się dziać prawdziwe kulinarne rozkosze…
Na sierpień 2014 roku, planowana jest ekranizacja tej powieści, co bardzo mnie cieszy i już nie mogę się tego doczekać. Uważam, że fani kulinarnej kinematografii również!

Podróż na sto stóp czyta się przyjemnie oraz z ciekawością. Lekka, niezobowiązująca opowieść o gotowaniu, przeznaczeniu, podążaniu za marzeniami (…). Kameralna podróż przez kuchnie i społeczeństwa.

Kasia Kratiuk

Pełna recenzja na: http://skrytkaslow.blogspot.com

„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie”

Wild

Autor: Cheryl Strayed

Film: Wild

Premiera: 2014

„Gdy grzeczne dziewczynki zaczytywały się w “Jedz, módl się, kochaj” Cheryl naprawdę postanowiła coś zmienić”.

Przyznaję – czytałam opowieść o drodze przez Pacific Crest Trail z zapartym tchem. Jest to szczera i prosta opowieść o kobiecie, która postawiła wszystko na jedną kartę i samotnie ruszyła w drogę liczącą kilka tysięcy kilometrów. Trzy miesiące wśród dzikiej przyrody, w górach, na stepie, z plecakiem, spotykając przypadkowych wędrowców - to zdecydowanie dobry czas na zgubienie problemów cywilizacji, a odnalezienie prawdziwego ja.

„Był to układ, który zawarłam sama ze sobą wiele miesięcy wcześniej, i jedyna rzecz, która pozwalała mi samotnie podróżować. Wiedziałam, ze jeśli pozwolę, by opanował mnie strach, moja podróż będzie skazana na porażkę. Strach w znacznym stopniu rodzi się z tego, co sami sobie wmówimy. Postanowiłam zatem wmówić sobie coś innego, niż zwykle opowiada się kobietom. Zdecydowałam, że jestem bezpieczna. Jestem silna. Jestem dzielna. Nic mnie nie pokona”.

Czytając książkę Cheryl Strayed jeszcze raz upewniłam się, że warto wybrać się w drogę, by poszukać prawdziwej siebie. Odejść na chwilę od tego wszystkiego, czym żyją inni, aby usłyszeć własne wnętrze, zmierzyć się ze sobą, z przeszłością i przyszłością, oswoić lęki i znaleźć odwagę. Ta droga wiedzie nas przez pustynie i góry, często brak nam sił, umieramy z pragnienia, powoli rozstajemy się z dotąd niezbędnymi rzeczami – pogonią za newsami, TV, Internetem, telefonem, a potem … nareszcie dostrzegamy ludzi, którzy bezinteresownie nam pomagają, sami pomagamy i… idziemy dalej – krok za krokiem, każdego dnia na nowo, przed siebie…

Anna Matysiak

Pełną recenzję oraz ciekawy projekt Anny Matysiak związany z książką znajdziesz na: http://annamatysiak.blogspot.com

* * *

Książki, które warto przeczytać zanim trafią na ekrany kin w tym roku (część 2)

Redakcja

Liczba komentarzy: 31