Piątek po węgiersku: „Kontrolerzy”

„Kontrolerzy” (2003)

Kontrolerzy

Labirynt schodów, tuneli, pasaży – pewnego rodzaju mikroświat, w którym spotykają się persony nękane przeróżnymi problemami i niosące swój własny bagaż doświadczeń, który nikogo nie obchodzi. „Kontrolerzy” to mroczna fantazja rozgrywająca się w tunelach budapesztańskiego metra, gdzie tętno miasta przestaje być odczuwalne, a nasila się jego niepokojąca arytmia.

Film jest hybrydą gatunkową: czarna komedia, thriller, dramat…  Gdy pojawia się zakapturzona postać, która wpycha podróżnych pod koła metra, mamy złudne wrażenie, że w końcu uchwyciliśmy, jaki wektor ma cała historia. Fabuła jednak szybko zaczyna dryfować, jakby została zbudowana na zasadzie luźnych skojarzeń. Nimrod Antal, reżyser filmu, o swoim filmie mówi, że nie jest „ani komercyjnym śmieciem, ani artystyczną produkcją dla snobów”. I mądre to słowa, bo trafnie ujmują subkulturową wrażliwość fanów tego filmu.

* * *

Inne węgierskie filmy, które mogą Ci się spodobać:

  • Szatańskie tango (1994)
  • Potępienie (1988)
  • Harmonie Werckmeistera (2000)
  • Świadek (1969)

Potępienie (1988)

Potępienie
W kilku zdaniach o węgierskiej kinematografii:

Złote czasy kina węgierskiego to przede wszytkich lata 60. i 70. – Márty Mészáros, Ference’a Kardosa, Andrása Kovácsa, Károly Makka i wiele innych węgierskich twórców, którzy stali się częścią środkowo-europejskiego fermentu artystycznego.

Dziś mówi się, że kino węgierskie rzadko sprawia swym miłośnikom niespodziankę w postaci filmu rozrywkowego. Melancholia, pesymizm, kruchość istnienia, to główne składniki węgierskiego kina. Filmy, które pokazują brzydotę tak naturalną, że aż czarującą. Przesiąknięte lokalnym kolorytem, ale też rozliczające się z komunistycznym terrorem czy podejmujące temat utraty niezależności i stania się marionetką w rękach władzy. Przykładem jest trylogia jednego z najwybitniejszych węgierskich reżyserów Istvána Szabó („Mefisto”, „Pułkownik Redl” i „Hanussen”).

Istvan Szabo

Istvan Szabo

moonglasses